Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeziębienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeziębienie. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2013

Bardzo szybkie leczenie zwykłego przeziębienia Związek z laktozą

Bardzo szybkie leczenie zwykłego przeziębienia

Związek z laktozą
Pomiędzy laktozą występującą w produktach mlecznych i pospolitym przeziębieniem istnieje pewien intymny związek.Dawniejsi biochemicy musieli wiedzieć coś, o czym współcześni biochemicy zapomnieli, zaś profesja medyczna nigdy nie zorientowała się, kiedy utlenioną galaktozę nazwali oni kwasem śluzowym. Ja sam dowiedziałem się o tym 30 lat temu, kiedy zajmowaniem się problemami zdrowotnymi związanymi z laktozą.
Laktoza, czyli cukier mleczny, składa się z połączonych molekuł glukozy i galaktozy. Glukoza jest oczywiście głównym paliwem dla naszych mięśni. Dzieci potrzebują galaktozy ponieważ jest ona ważnym budulcem mózgu, centralnego układu nerwowego i kilku protein. W późniejszym okresie życia potrzebujemy jej znacznie mniej i jest ona łatwo syntetyzowana z innych cukrów, stąd większość spożywanej galaktozy jest zmieniana w wątrobie w glukozę i wykorzystywana jako paliwo napędowe organizmu. Jednak ilość, którą można przekształcić jest ograniczona, nawet przy zupełnie zdrowej wątrobie.
Ta konwersja jest powolnym i złożonym procesem wymagającym czterech różnych Enzymów. Jednego z tych enzymów czasami brakuje w momencie narodzin, w wyniku Czego powstaje stan o nazwie galaktozemia, który w przypadku karmienia niemowlęcia mlekiem prowadzi do gromadzenia się w jego organizmie galaktozy,czego następstwem może być zaćma, marskość wątroby i śledziony oraz niedorozwój umysłowy. Jeśli wątroba nie jest w pełni zdrowa lub jej funkcjonowanie jest zaburzone, wówczas jej zdolność konwertowania laktozy jest ograniczona. Ten fakt jest czasami wykorzystywany w klinicznych testach funkcjonowania wątroby. Jeśli wstrzyknie się komuś z defektem wątroby galaktozę, wówczas pojawi się ona w moczu nie przetworzona przez ten organ.
Niestety, w normalnych warunkach tylko część galaktozy jest wydalana w moczu. Jeśli brakuje ochronnych przeciwutleniaczy, wówczas reszta zostaje utleniona, głównie do kwasu galaktarowego pospolicie zwanego śluzowym.
Kwas śluzowy zagraża naszemu zdrowiu,ponieważ jest nierozpuszczalny. Organizm nie może pozwolić na jego gromadzenie się w witalnych obszarach i blokowanie funkcji i organów wewnętrznych lub krążenia krwi W rezultacie organizm wytwarza z niego lepką wodną zawiesinę zwaną śluzem. Kwas śluzowy jest głównym składnikiem patogenicznego śluzu, który bardzo różni się od endogennego śluzu wydzielanego przez organizm w celu ochrony własnych błon śluzowych lub w reakcji na podrażnienie wywołane przez mikroby i stany zapalne. Śluz może również powstawać w rezultacie wysokiego poziomu tłuszczu w płynie limfatycznym i może występować w postaci ,,guzków” w gardle, jednak żaden z tych śluzów nie ma drażniących własności, jakie posiada kwas śluzowy.
Prawdziwie istotna różnica pomiędzy kwasem śluzowym i endogennym śluzem polega na tym, że endogenny śluz jest wytwarzany na zewnętrznej stronie błon śluzowych,podczas gdy kwas śluzowy jest rozpuszczony w płynie limfatycznym i zbiera się po wewnętrznej stronie błon śluzowych, dążąc do wydostania się na zewnątrz.

Głównym zadaniem układu limfatycznego jest usuwanie niebezpiecznych substancji, takich jak kwas śluzowy, z powierzchni o witalnym znaczeniu i transportowanie ich do organów wydalniczych. Kwas śluzowy jest zbyt niebezpieczny,aby organizm mógł pozbywać się go przez nerki lub razem z żółcią przez wątrobę, ponieważ zablokowałby ich ujścia, jednakże ma on szczególne powinowactwo z błonami śluzowymi wyścielającymi wnętrza otworów naszego ciała. Kluczowe znaczenie mają tu płuca,przewód oddechowy i przestrzenie w głowie – zatoki i trąbki Eustachiusza (kanał pomiędzy ustami i środkowym uchem).
Kwas śluzowy może zbierać się w tych pustych przestrzeniach i blokować ich ujścia, dopóki czynniki zewnętrzne nie pomogą w uwrażliwieniu błon śluzowych w stopniu umożliwiającym śluzowi przejście. Jest to stosunkowo prosty proces u młodych osób oraz kiedy płyn limfatyczny jest mocno kwaśny, ponieważ wspomaga to podniesienie poziomu histaminy i zapalnych hormonów nadnerczy. Nawet niewielkie podrażnienie błon śluzowych wywołane przez zimne powietrze, kurz, czynniki skażające powietrze, pyłki lub drobnoustroje uwrażliwia je i umożliwia wydalenie części kwasu śluzowego. U pewnych ludzi takie śluzowe oczyszczenie może występować periodycznie w postaci przeziębienia, gorączki siennej, mokrego kaszlu lub wycieku z nosa. U innych akumulowanie śluzu, który dostarcza korzystnego podłoża do rozmnażania zarazków, jest przyczyną chronicznych infekcji w określonych obszarach, takich jak zatoki, środkowe ucho, drogi oddechowe i płuca. Może to prowadzić do stałego wycieku śluzu przez podrażnione błony śluzowe.
Przy wysokim spożyciu laktozy również kanały i gruczoły limfatyczne są zwykle zapchane kwasem śluzowym. To jego nagromadzenie umożliwia grypie i innym infekcjom rozprzestrzenianie się z uwrażliwionych błon śluzowych do układu limfatycznego poprzez wypełnione śluzem puste przestrzenie w głowie, powodując opuchnięcie gruczołów limfatycznych i stan zapalny. Ustaliłem osobiście, że ograniczenie spożycia laktozy spowodowało u wielu ludzi spadek liczby przeziębień, gryp i innych infekcji układu oddechowego z kilku w ciągu roku do zera.
Nadmiar kwasu śluzowego jest również główną przyczyną infekcji ucha lub wysiękowego zapalenia ucha środkowego oraz problemów ze słuchem, głównie u dzieci,szczególnie zaś u dzieci Aborygenów, którzy zdają się mieć wrodzoną cechę w postaci bardzo niskiego poziomu enzymów koniecznych do zamiany galaktozy w glukozę w wątrobie. Niedawno moja przyjaciółka opisała mi swoją wizytę w jednej ze szkół w środkowej Australii przeznaczonej dla Aborygenów: „Prawie wszystkie dzieci cierpiały na wysiękowe zapalenie ucha wewnętrznego i miały grube, zielone, cieknące nosy, co w oczywisty sposób rzucało się w oczy, ponieważ nie miały one własnych chusteczek do nosa. W każdej klasie nauczyciel był wyposażony w specjalny mikrofon, ponieważ około 80 procent dzieci cierpiało na ubytek słuchu. Było bardzo przykro na to patrzeć, zwłaszcza że można było temu zapobiec, pozwalając im wrócić do buszu i ich pożywienia! Do wielu przetworzonych pokarmów dodaje się obecnie po cichu odtłuszczone mleko, nawet tam, gdzie jest to zbędne, o czym można dowiedzieć się, jeśli ktoś zada sobie trud odczytania składu podanego bardzo drobnym drukiem.
W większości przypadków nie jest to uczulenie na laktozę, ale na nadmiar galaktozy. który odpowiada za ten nadmiar śluzu. Część osób mających uczulenie na krowie mleko może tolerować trochę więcej laktozy pochodzącej z koziego mleka, jednakże w przypadku większości osób laktoza z koziego mleka lub zawarta w tabletkach powoduje wytwarzanie takich samych ilości śluzu, jak ta z krowiego.
Leczenie pospolitych przeziębień
Powszechnie uważa się, że pospolite przeziębienie bez leczenia trwa średnio siedem dni, natomiast z leczeniem około tygodnia. Za tym beztroskim żartem kryje się ogrom szkód dla zdrowia powodowanych przez pospolite przeziębienie, a w rzeczywistości przez jego leczenie. Szacuje się, że pospolite przeziębienie odpowiada za 40 procent zwolnień lekarskich i miliony szkolnych dni utraconych przez dzieci co roku. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Główne szkody wynikają ze stosowania antybiotyków. Chociaż nie są już one tak nadmiernie stosowane,jak dawniej, to jednak wciąż się ich często używa, mimo iż wiedza medyczna mówi, że nie są one skuteczne przeciwko wirusom,które są przyczyną przeziębienia. Zwykle usprawiedliwia się to tym, że sami pacjenci oczekują ich prze pisywania, oraz tym, że w ten sposób można zapobiec ewentualnej bakteryjnej infekcji dolnych dróg oddechowych.
Ponieważ pospolite przeziębienie jest najczęściej występującą u ludzi chorobą infekcyjną, przy przeciętnym dorosłym zapadającym na dwie do czterech infekcji rocznie i przeciętnym dziecku zapadającym na sześć do dwunastu przeziębień, jest oczywiste, że nawet leczenie tylko niewielkiego procentu tych przypadków wciąż daje sumarycznie ogromną liczbę recept przepisywanych na antybiotyki. Osobiście uważam, że to szerokie wykorzystywanie antybiotyków jest główną przyczyną chorób w naszym społeczeństwie. Wynika to z ich destrukcyjnego wpływu na naszą florę jelitową, czego rezultatem jest przerost patogennych mikrobów, szczególnie grzybów Candida i innych. Te czynniki są podstawowymi przyczynami nadwyrężania naszego układu immunologicznego, co prowadzi do astmy, alergii i autoimmunologicznych schorzeń, jak również przyczynia się do rozprzestrzeniania się raka.
Według teorii medycznej wydzielanie śluzu z nosa przy pospolitym przeziębieniu wynika z oddziaływania wirusa nieżytu nosa, co doprowadziło do opracowania złożonych rytuałów, których celem jest minimalizowanie jego przekazywania kolejnym osobom. Kiedyś jedna z koleżanek, lekarka, ostrzegła mnie, abym nie podchodził do niej, ponieważ jest przeziębiona. Powiedziałem jej, że to tak nie działa i że nie mogę „złapać”od niej przeziębienia. Aby to udowodnić, poprosiłem ją, aby wysmarkała nos i dała mi mokrą chusteczkę, po czym wytarłem nią swój nos i oczywiście nie złapałem jej przeziębienia. Uważam również, że skoro nie możemy złapać przeziębienia, nie możemy też złapać grypy. Od trzydziestu lat, odkąd uświadomiłem sobie działanie kwasu śluzowego, nie miałem grypy.
Jedynym istniejącym na rynku lekiem,który wykazuję własność skracania czasu trwania pospolitego przeziębienia, jest cynk, a najbardziej efektywny jest (octan cynku,który opatentował George Eby (http://www.coldcure.com). Każda pastylka uwalnia 18 miligramów cynku i musi być rozpuszczona w ustach.
Nadmiar galaktozy wiąże się również z rakiem, szczególnie z rakiem jajników.
Leukemia (białaczka) może być kolejnym następstwem silnego nasycenia kwasem śluzowym układu limfatycznego. Fakt, że występowanie leukemii pośród dwu- i trzylatków jest czterokrotnie częstsze niż u jednolatków i prawie dziesięciokrotnie częstsze niż u dziewiętnastolatków, jest wręcz uderzający(http://seer.cancer.gov/publications/childhood/leukemia.pdf). Jest to w ścisłej zgodzie z zakresem spożywania krowiego mleka i jego produktów przez te grupy wiekowe, jak również ze spadkiem zapotrzebowania na galaktozę w miarę dojrzewania dzieci. Kluczowy problem związany z krowim mlekiem może wynikać z braku w nim wskutek pasteryzacji enzymów. Być może nie jest przypadkiem to, że Nathan Pritikin, znany za sprawą jego okrzyczanej diety mającej chronić przed chorobą sercowo-naczyniową, zachorował na leukemię,jako że jego dieta obfituje w produkty z odtłuszczonego mleka.
Leukemia plasuje się pomiędzy ostrymi, pochodnymi śluzu, infekcjami wieku dziecięcego i chronicznymi degeneratywnymi chorobami, które pojawiają się powszechnie wraz z wiekiem. Ponieważ nasz metabolizm i układ immunologiczny spowalnia ją swoje działanie w miarę starzenia się organizmu, nasze błony śluzowe mają inklinację do utraty wrażliwości. W rezultacie uwalnianie śluzu z powodu przeziębień i cieknącego nosa staje się rzadkością i większość kwasu śluzowego zostaje zmagazynowana w organizmie, co może to prowadzić do chorób układu oddechowego, głuchoty, katarakty (zaćmy), a także demencji. Nawet u noworodków może wykształcić się katarakta, gdy nie mogą one przekształcać galaktozy w glukozę: Oznacza to, że nadmiar galaktozy stanowi również ważną przyczynę katarakty u osób dorosłych. Oprócz katarakty są jeszcze inne choroby, które są zwykle traktowane jako typowe dla starzejącego się organizmu, lecz które mogą pojawić się przedwcześnie u niemowląt z galaktozemią. Chodzi tu o degenerację wątroby, obrzęki zredukowaną pamięć, demencję lub starczość, która jest odpowiednikiem mentalnego upośledzenia niemowląt z galaktozemią. Nadmiar galaktozy wiąże się również z rakiem, szczególnie z rakiem jajników.
Nadmierna ilość śluzu może przyczyniać się także do powstania degeneratywnych chorób płuc,takich jak rozedma. Czasami płuca po prostu napełniają się śluzem. Pewien młody mężczyzna zmarł w mojej obecności, ponieważ jego płuca i drogi oddechowe były wypełnione lepkim śluzem. Dosłownie się w nim utopił. Z każdym oddechem słyszałem,jak bąbelki powietrza przemieszczają się w śluzie, co zresztą nie było aż takie dziwne, ponieważ był on miejscowego(maoryskiego) pochodzenia.
Medyczna hipoteza higieny
Nowoczesna medycyna stworzyła hipotezę higieny, aby wytłumaczyć znaczny wzrost we współczesnym społeczeństwie liczby infekcji, alergii i chorób autoimmunologicznych. Hipoteza ta głosi, że powodem tego dramatycznego przyrostu jest nasz sterylny sposób postępowania z dziećmi, które nie są już wystawiane na pełny zakres mikrobów bytujących w środowisku naturalnym, przez co nie mogą wykształcić na nie odporności we wczesnym stadium swojego życia. Chociaż ten pogląd jest częściowo prawdziwy, główny powód ma charakter raczej jatrogenny, czyli wywołany przez system medyczny.
Kiedy flora jelitowa flora dziecka lub jego matki zostaje zniszczona przez antybiotyki lub kiedy dziecko jest żywione wyłącznie pasteryzowanym mlekiem, wówczas jego układ immunologiczny jest tak upośledzony, że wystawienie go na działanie dużej liczby chorobotwórczych mikrobów pogarsza jego stan. Stąd masowe stosowanie od dziesiątków lat antybiotyków do leczenia pospolitych przeziębień i pokrewnych infekcji układu oddechowego jest podstawową przyczyną obecnego ostre go przyrostu alergii i chorób autoimmunologicznych. Jest to zbieżne z medyczną promocją pasteryzowanego krowiego mleka, a zwłaszcza produktów o wysokiej zawartości laktozy, jako pożądanego pożywienia.
Sukces kuracji cukrem w chronieniu nas przed pospolitym przeziębieniem i być może grypą oraz infekcjami układu oddechowego dowodzi słuszności podstawowej zasady medycyny naturalnej mówiącej, że jeśli usuniemy odpady metabolizmu komórek, na których żerują mikroby, wówczas nie będą mogły one opanować organizmu i spowodować infekcji. Można więc powiedzieć, że infekcje są próbą uleczenia organizmu przez naturę przy wykorzystaniu mikrobów w celu zmniejszenia stert komórkowych odpadów.
Jak dużo laktozy można spożyć bez zagrożenia zdrowia?
Większość światowej dorosłej populacji, z wyjątkiem rasy kaukaskiej (popularne na Zachodzie określenie ludzi rasy białej – przyp. red.), nie potrafi rozbić laktozy na jej dwa składniki, glukozę i galaktozę. Zwykle po ukończeniu trzeciego roku życia wytwarzanie enzymu rozszczepiającego laktozę maleje i może prowadzić to niestrawności i biegunek, jeśli w diecie znajdą się znaczne ilości laktozy. Taki stan nazywany jest nietolerancją laktozy.Jednak niewielkie jej ilości mogą być tolerowane, ponieważ bakterie jelitowe potrafią rozszczepić lub strawić pewną ilość spożytej laktozy.
Osoby nie tolerujące laktozy mogą sobie lepiej z nią poradzić, jeśli mają do czynienia z mlekiem sfermentowanym (kwaśne mleko), na przykład w postaci jogurtu lub kefiru, w którym laktoza jest częściowo rozłożona przez bakterie kwasu mlekowego. Obecnie na rynku dostępny jest rozszczepiający laktozę enzym laktaza (beta-galaktozydaza), który można dodawać do mleka. Jednak nietolerancja mleka jest niewielkim problemem w porównaniu ze znacznie poważniejszymi zagrożenia mi dla zdrowia wywoływanymi przez galaktozę. Nietolerancja laktozy wydaje się w rzeczywistości mądrym zabezpieczeniem natury, a nie godnym pożałowania wypadkiem, ponieważ pomaga nam ona uchronić się przed wielkim niebezpieczeństwem w postaci nadmiaru galaktozy, jako że współcześni dorośli i nastoletni przedstawiciele rasy kaukaskiej, którzy mogą trawić laktozę, nie potrafią wydajnie lub bezpiecznie zużywać galaktozy.
W społeczeństwach, które tradycyjnie spożywają produkty mleczne, ich członkowie są chronieni przed nadmiarem galaktozy przy pomocy szeregu zabezpieczeń. Najczęściej nadmiar laktozy jest ograniczany przez fermentowanie i wytwarzanie serów, twarogu i masła, przy jednoczesnym pozbywaniu się większości serwatki. Osoby te posiadają florę jelitową, która zamienia większość spożytej galaktozy na energię. Mają one silne enzymy wątrobowe zdolne do zamiany każdej ilości zaabsorbowanej galaktozy w glukozę. W końcu w ich tradycyjnej diecie znajduje się dużo przeciwutleniaczy, które minimalizują tworzenie się kwasu śluzowego i powodują pozbycie się wraz z moczem nadmiaru galaktozy.
Większość tych zabezpieczeń została w znacznym stopniu zredukowana lub w ogóle utracona przez współczesne społeczeństwo. Stąd zapobieganie nadmiernej akumulacji śluzu w organizmie staje się łatwiejsze od prób usunięcia go. Rozsądnym zabezpieczeniem jest zmniejszenie spożycia laktozy do ilości, która nie powoduje gromadzenia się śluzu lub pokrewnych problemów. Proszę spojrzeć na tabelę nr 1 przedstawiającą zawartość laktozy w niektórych produktach mlecznych.
Przy 52 procentach laktozy w sproszkowanym odtłuszczonym mleku nietrudno sobie wyobrazić, jaknie bezpieczna jest obecna moda na spożywanie nisko tłuszczowych lodów, jogurtu, twarożku itd., zamiast produktów pełnotłustych.Takie nisko tłuszczowe pokarmy są wytworzone z odtłuszczonego mleka w proszku i mogą zawierać trzy do pięciu razy więcej laktozy niż ich odpowiedniki zrobione z pełnotłustego mleka.Odtłuszczone mleko w proszku jest również powszechnie do dawane do wielu przetworzonych pokarmów, takich jak chleb i pozostałe wyroby piekarnicze, oraz do kiełbasek i margaryny. Tak więc czytajmy etykiety i unikajmy artykułów zawierających ..odtłuszczone mleko w proszku”.
Szacuję, że przeciętna dzienna ilość laktozy, z jaką zdrowy dorosły członek rasy kaukaskiej z doskonale działającą wątrobą może sobie poradzić bez zagrożenia w postaci przeładowania swojego organizmu w przyszłości galaktozą,wynosi niecałe dziesięć gramów lub ich ekwiwalent w postaci szklanki mleka. Wątroba będzie mogła przekształcić większą ilość galaktozy w glukozę, jeśli laktoza będzie spożywana w kilku porcjach w różnym czasie, a nie na raz. Z kolei ci, którzy są podatni na problemy ze śluzem lub cierpią na pochodne od galaktozy choroby, zrobią znacznie lepiej, jeśli ograniczą spożycie laktozy lub w ogóle z niej zrezygnują.
Tradycyjnym sposobem zmniejszenia zawartości laktozy w produktach mlecznych jest fermentacja przy wykorzystaniu bakterii kwasu mlekowego, która zamienia część laktozy w kwas mlekowy. Rosnące zakwaszenie strąca większość protein, głównie kazeinę, która tworzy zsiadłe mleko na wierzchu czystej wodnistej serwatki znajdującej się pod nim. W zsiadłym mleku znajduje się większość pozostałej laktozy oraz część rozpuszczonych protein serwatki, jak również czynnik wzrostu IGF-1 który posądza się o to. że jest promotorem wzrostu guzów,szczególnie wrażliwych na hormony, to znaczy guzów piersi ,jajników, macicy i prostaty.
Jeśli twaróg jest dobrze odsączony,a jeszcze lepiej, jeśli jest odciśnięty, wówczas zawiera bardzo mało laktozy i czynnika IGF-1, jak ma to miejsce w serach i w fermentowanym wiejskim serze, zwanym zwykle twarogiem. Jednak w krajach anglosaskich znajdujący się w sprzedaży ser wiejski nie jest fermentowany i często jest robiony z odtłuszczonego mleka,przez co zawiera więcej laktozy. Używanie odtłuszczonego mleka lub odtłuszczonego mleka w proszku nie stanowi problemu, o ile zostanie ono przetworzone we właściwie przefermentowany twaróg. Nawet znajdujący się w sprzedaży jogurt można „zabezpieczyć”,fermentując go w domu do momentu rozdzielenia się zsiadłego mleka i serwatki, a następnie spożywając wyłącz nie odciśnięte zsiadłe mleko lub twaróg. Podczas gdy zwierzęce mleko jest największym źródłem galaktozy zawartej w pokarmach, są jeszcze inne, dość zaskakujące, jej źródła, co pokazuje tabela 2.
Tabela 1. Zawartość laktozy w produktach mlecznych Masło 0,5 %
Ser, twaróg, twarożek 0,1-4,0%
Kozie mleko 4,3%
Krowie mleko 4,9%
Jogurt, lody (z odtłuszczonym mlekiem w proszku) 5-25%
Odtłuszczone mleko w proszku 52%
Twaróg w proszku 0%
Tabela 2. Zawartość galaktozy w niektórych produktach
Suszone figi 4100mg/100g
Miód 3000mg/100g
Seler 850mg/100g
Buraki i botwinka 800mg/100g
Winogrona 400mg/100g
Być może to właśnie one częściowo tłumaczą występowanie przeziębień w społecznościach, które zwyczajowo nie używają mleka, choć, prawdę powiedziawszy,przetwarzana w stylu zachodnim żywność zawierająca laktozę wydaje się występować obecnie na całym świecie.
Istnieje również możliwość, że do zapadania na przeziębienia predysponują nas także inne czynniki, które dostarczają dobrej pożywki dla wirusa nieżytu nosa. Możliwym kandydatem jest tu kombinacja nadmiernie zakwaszonej tkanki i płynu limfatycznego w połączeniu z uwrażliwieniem na grzyby i pleśnie. Jeśli zależy nam na poprawie stanu naszego zdrowia,należy wziąć to pod uwagę. Mimo to jestem przekonany, że u większości członków zachodniego społeczeństwa kluczem do zapobiegania pospolitym przeziębieniom i związanym z nimi chorobom jest unikanie tworzenia kwasu śluzowego poprzez ścisłe kontrolowanie spożycia laktozy.
O autorze:
Walter Last Jest emerytowanym biochemikiem i chemikiem, który pracował na medycznych wydziałach wielu niemieckich uniwersytetów oraz w Laboratoriach Bio-Science wLos Angeles w USA, a później jako żywieniowiec i terapeuta wykorzystujący naturalne metody leczenia w Nowej Zelandii i Australii, gdzie obecnie mieszka. Jest autorem licznych artykułów dotyczących zdrowia publikowanych w różnych czasopismach, jak również kilku książek,_w tym Healing Foods (Uzdrawiające potrawy), The NaturaI Way to Heal (Natural ny sposób uzdrawiania) iOvercoming Cancer (Pokonywanie raka), a także serii małych książeczek wydanych pod ogólnym tytułem\ Heal Yourself (Uzdrów się sam) instruujących, jak uwolnić się od takich chorób, jak artretyzm, astma, rak, drożdżaki, cukrzyca oraz problemy z nadwagą(patrz strona internetowa http://www.the-heal-yourself-series. com).Dotychczas w Nexusie ukazało się osiem jego artykułów. Zainteresowanych dalszymi Informacjami na temat zdrowia odsyłamy na jego stronę internetową poświęconą zdrowiu, nauce i duchowości zamieszczoną pod adresem http://www.health-science-spirit.com.
Przełożył Jerzy Florczykowski
ŻRÓDŁO: ” Cure of the CommonCold:”( Nexus vol.18, nr 5)
Za: http://forum.wolna-polska.pl/viewtopic.php?f=12&t=249

środa, 30 stycznia 2013

Żyworódka - cudowna roślina

Żyworódka - panaceum prawie na "wszystko"

44
głosuj
Żyworódka jest nadzwyczajna i nic dziwnego... Powinna zostać jak najszybciej rozpowszechniona i znaleźć miejsce na naszych parapetach w domu i biurze jako środek pierwszej pomocy.
Wyświetlenia: 11.464 Zamieszczono 01/06/2012
Jest to wiecznie zielona, wieloletnia roślina o prostej łodydze dochodzącej do metra wysokości. Liście ma dość grube, soczyste, pięknie (sercowato) ukształtowane i osiągające długość kilkunastu centymetrów. Na ich postrzępionych brzegach wyrastają liczne rozmnóżki z maleńkimi listeczkami i korzonkami, zdolne do szybkiego ukorzeniania (nazwa łac. „Bryophyllum degramonthianum").
            
Surowcem leczniczym są świeże liście i świeże szczyty pędów, z których otrzymuje się sok lub miazgę. Sok zawiera flawonindy, katechiny, witaminę C i mikroelementy: glin, magnez, selen, wapń, potas, krzem, mangan, miedź i inne. Jest stymulatorem biogennym. Działa bakteriobójczo i wirusobójczo, uodparniająco, pobudza regenerację uszkodzonych tkanek. Leczy trudno gojące się rany, poparzenia, odleżyny i wrzody, a także zapalenia błony śluzowej, paradontozę i zapalenie spojówek. Jest stosowana w chirurgii, zwłaszcza przy przeszczepach skórnych. Jej sok lub liście pomagają po chemio- i radioterapii,  wzmacniają serce, poprawiają i regulują układ krążenia. Żyworódka ma tez właściwości żółciopędne. Okazuje się pomocna w leczeniu niedomagań gruczołu krokowego - prostaty. Poprawia pamięć. Spirytus żyworódkowy leczy łupież, zapobiega wypadaniu włosów, regeneruje cebulki włosowe.

Jednym słowem żyworódka pierzasta to istne panaceum. Jest nadzwyczajna i nic dziwnego, bo fascynuje od lat. Powinna zostać jak najszybciej rozpowszechniona i znaleźć swoje miejsce na każdym parapecie w domu i w biurach jako środek pierwszej pomocy.

 Zastosowanie zewnętrzne:  
  • Wszelkie uszkodzenia powierzchowne skóry, głębokie zranienia - cięte, szarpane, blizny pooperacyjne, pęknięcia poporodowe, pęknięcia sutków, itp. - przemywa się(lub przykłada) czystym sokiem z liści albo nalewką spirytusową.
  • Oparzenia skóry wszelkiego rodzaju leczy się tylko świeżym sokiem, przykładając nasączony gazik kilka razy dziennie.
  • Wrzodziki, trądzik, wągry - przeciera się nalewką spirytusową rano i wieczorem.
  • Ropne chroniczne wycieki - rano i na noc przykłada się tampon z waty nasączony nalewką lub świeżym sokiem. Dodatkowo pije się po 20 kropli soku dwa razy dziennie.
  • Długo nie gojące się rany leczy się podobnie jak ropne wycieki, pijąc dodatkowo trzy razy dziennie po 20 kropli wyciągu z kasztanowca.
  • Egzemę leczy się świeżo wyciśniętym sokiem, przecierając chore miejsca kilka razy dziennie. Należy również smarować skórę maścią lub kremem z żyworódki.
  • Łupież - co dwa dni nacierać skórę głowy sokiem lub nalewką.
  • Brodawki - przykładać watkę nasączoną sokiem lub nalewką. Na noc nałożyć opatrunek z soku lub sam liść, bez błonki. Zabiegi powtarzać aż do zniknięcia brodawki.
  • Piegi - przeciera się sokiem lub nalewką aż do wybielenia.
  • Gangrena - na noc przykłada się tampon nasączony sokiem, rano i w południe smaruje się sokiem lub nalewką. Należy pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku (nie nalewkę) oraz trzy razy dziennie po 20 kropli z wyciągu kasztanowca.
  • Podobnie postępuje się w chorobie Bűrgera.
  • Reumatyzm - kilka razy dziennie wcierać sok lub nalewkę w bolące miejsce. Należy także pić sok lub nalewkę trzy razy dziennie po 20 kropli. Można również zjadać kawałek liścia odpowiadającego dawce.
  • Zapalenie stawów - dwa razy dziennie przykładać kompres nasączony sokiem lub nalewką.
  • Bóle głowy - czoło i skronie smaruje się sokiem lub nalewką rano i wieczorem. Dwa razy dziennie należy pić po 20 kropli soku lub zjadać liść odpowiadający dawce.  
Zastosowanie wewnętrzne:
  • Katar (wszystkie rodzaje) - zakrapla się po parę kropel soku do nosa kilka razy dziennie. W parę minut po zakropleniu następuje gwałtowne kichanie. Przy chronicznym katarze kuracja może potrwać dłużej.
  • Angina - żuje się wolno kawałek liścia kilka razy dziennie po jedzeniu. Liść powoduje znieczulenie przełyku - nie należy popijać!!! Uczucie odrętwienia mija po kilku minutach.
  • Utrata głosu, chrypka - postępuje się podobnie jak przy anginie, kuracja jednak może potrwać dłużej. W schorzeniach gardła stosuje się preparat z miodu, z soku żyworódki i tłuszczy.
  • Krwawienie z dziąseł - należy wolno żuć liść i trzymać go w ustach przez 15 minut rano i wieczorem. Uczucie odrętwienia mija po kilku minutach.
  • Parodontoza - żuje się liść parę razy dziennie, przytrzymując na zębach. Należy pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku przed jedzeniem.
  • Ból zęba - żuć kawałek liścia na bolącym zębie, a jeśli jest ubytek, włożyć tamponik nasączony sokiem. Powtarzać kilkakrotnie.
  • Kaszel - Kilka razy dziennie żuć liść, połykając sok.
  • Grypa - trzy, cztery razy dziennie pić po 20 kropli soku lub nalewki przed jedzeniem.
  • Dychawica oskrzelowa, astma bronchitowa, oskrzelowa, alergiczna, zapalenie oskrzeli - trzy razy dziennie pije się po 20-30 kropli soku, lub zjada się liść odpowiedniej wielkości.
  • Zapalenie płuc, ropne zapalenie płuc - pić sok trzy razy dziennie 50-60 kropli lub zjadać odpowiedni kawałek liścia.
  • Zakażenie krwi - pić trzy razy dziennie po 40 kropel soku.
  • Cukrzyca - pić po 20 kropli soku trzy razy dziennie po jedzeniu. Jeszcze lepiej zjadać odpowiednio do dawki soku.
  • Bóle serca - wspomagająco pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku przed jedzeniem.
  • Hemoroidy - jak najczęściej przykładać waciki nasączone sokiem (nie nalewką) wciskając płyn do środka. Przed jedzeniem pić sok lub nalewkę trzy razy dziennie po 30 kropli.
  • Żylaki - trzy razy dziennie pić przed jedzeniem 20-40 kropli soku lub nalewki, na noc nacierać nalewką lub sokiem, położyć kompres z nalewką i przykryć ceratką.
  • W chorobach żołądka i jelit (owrzodzenia, nieżyt, katary), wątroby, trzustki oraz w stanach zapalnych nerek należy pić przed jedzeniem trzy razy dziennie po 20 kropli soku lub zjadać liść odpowiadający 20 kroplom.  
Lek z żyworódki jest środkiem antyseptycznym. Jej sok ani liść nie są trujące i nie powodują skutków ubocznych.
Nalewkę do picia sporządza się na czystym spirytusie lub wódce. Do nacierań może być stosowany spirytus salicylowy. Objętość pokrojonego liścia powinna być minimum jak 1:3 płynu.
Jeden z największych autorytetów w dziedzinie zielarstwa, profesor Aleksander Ożarowski w „Wiadomościach zielarskich" (nr.4 z 1991r.)na temat działania i zastosowania żyworódki, napisał tak o żyworódce :
 „Działanie - sok wyciśnięty z liści lub miazga mają wiele cennych właściwości leczniczych, stosuje się je zewnętrznie na skórę lub błony śluzowe."
Bakterio-grzybo-wiruso-bójcze działanie jest skierowane przeciw różnym drobnoustrojom chorobotwórczym występującym u ludzi i zwierząt, a nie powodującym zmian chorobowych.
Badania wykazały niszczące działanie żyworódki na szczepy bakterii ropotwórczych (gronkowce, paciorkowce) i na pałeczki czerwonki, a także na wirusy w hodowlach in vitro.
Eksperymentalnie udowodniono również hamowanie wzrostu niektórych pleśni i drożdży oraz ruchliwości pierwotniaków.
Przeciwzapalnie - następuje hamowanie postępu procesu zapalnego nie tylko wskutek niszczenia bakterii i rozkładu wytwarzanych przez nie toksyn, lecz także zmniejszenia miejscowego przekrwawieni i obrzęku.
Przeciwprzesiękowe - wskutek hamowania wydzielania płynu poprzez uszkodzoną skórę lub błonę śluzową dochodzi do szybszego przejścia procesu zapalnego w fazę zanikającego sączenia.
Regenerujące - następuje przyspieszenie ziarninowania i pokrywania świeżym naskórkiem miejsc uszkodzonych, a więc intensywne gojenie z równoczesnym szybkim oczyszczaniem z ropy i zmartwiałych fragmentów tkanek. Powstałe w miejscu wygojonym blizny stają się mniej wrażliwe na czynniki zewnętrzne i mniej widoczne.
Biostymulacyjne - objawia się zwiększoną ogólną odpornością organizmu wskutek pobudzenia niektórych organizmów immunologicznych oraz większą odpornością skóry na urazy.
Ogólnie można powiedzieć, że Bryophyllum łączy w sobie najważniejsze właściwości liścia aloesu, kwiatów rumianku i alantoliny, ale ponadto ma zdolności oczyszczania ran."
Profesor A.Ożarowski podaje też zastosowanie zewnętrzne żyworódki w niektórych chorobach dermatologicznych, stomatologicznych, ginekologicznych oraz chirurgii. Cytuję za autorem: 
 
Choroby skóry - sok z Bryophyllum stosuje się  w procesach zapalnych, ropnych, nekrorycznych zapaleniach wirusowych przebiegających powierzchniowo i w podskórnej tkance łącznej oraz w błonach śluzowych.W szczególności zaleca się go w żylakowych owrzodzeniach goleni i odleżynach, trudno gojących się ranach, w mało rozległych oparzeniach I i II stopnia, , owrzodzeniach różnego rodzaju, wyprzeniu bakteryjnym, stanach zapalno-wysiękowych i przetokach. Pomocniczo po zabiegach otwartych ropni, zastrzałów oraz w kompleksowym leczeniu różnych postaci róży i opryszczki zwykłej.
Choroby jamy ustnej, gardła i uszu - w zapaleniu jamy ustnej, nawet opryszczkowym, przewlekłym lub nawracającym, w nieżytowym zapaleniu dziąseł, w przyzębicy i jej zapalno-zwyrodnieniowych postaciach, w przewlekłym zapaleniu migdałków, w przewlekłym nieżycie gardła mogącym przejść w suchy nieżyt gardła. Ponadto w zmianach zapalnych i zakaźnych w przewodach słuchowych, pomocniczo w zapaleniu ucha środkowego.
Choroby oczu - przede wszystkim w leczeniu bakteryjnych i wirusowych stanów zapalnych poszczególnych elementów oka (twardówki, tęczówki, naczyniówki i siatkówki), woreczka łzowego, brzegów powiek i spojówek. Równie skutecznie leczy się oparzenia oczu, natomiast bardziej oporne są postępujące powoli procesy zwyrodnieniowe, np. barwnikowe zwyrodnienie siatkówki.
Choroby kobiece - stany zapalne żeńskich narządów płciowych (sromu, pochwy, gruczołu przedsionkowego, szyjki macicy), zapalenie i pęknięcie sutka u karmiących matek, ropne jamy i przetoki poporodowe, nadżerki szyjki macicy.
Zabiegi chirurgiczne - ujemne skutki czynności operacyjnych (np. zainfekowanie i trudno gojące się rany, ropnie i przetoki), długotrwałe stany zapalne i obrzęk blizn po zabiegach chirurgicznych, przeszczepach skóry i oparzeniach."
KILKA  PRZEPISÓW: 
Sok - ściąć zielone łodyżki wraz z liśćmi, umyć, owinąć bibułką i trzymać w lodówce około tygodnia. Zmiażdżyć i wycisnąć sok, który jest już gotowy do użycia. Jeśli do soku dodamy spirytus (1/5 jego objętości), możemy używać tę mieszankę przez cały rok, trzymając w lodówce.
Nalewka spirytusowa (wg. mgr H.Milczarek) - około ¼ szkalnki soku połączyć z 1 szklanką spirytusu (w przypadku nacierań może być salicylowy). Przelać do małych buteleczek.
Mikstura (wg. J.Zawadzkiej) - zalecana przy nieżytach, chrypce i bólu gardła: 1 łyżka masła, 1 łyżka smalcu (najlepiej stopiona słoninka), 1 łyżka miodu. Wszystko dokładnie wymieszać i wolniutko połączyć z 2 łyżkami soku z żyworódki. Stosować 1 łyżeczkę przed jedzeniem rano i kilka razy dziennie w małych porcjach przez okres kilku dni.
Czyniąc to 3 razy w roku przez 10-12 dni chronimy gardło.
Nalewka do picia (wg. J.Zawadzkiej) - stosować czysty spirytus lub wódkę w proporcji 1 część liścia żyworódki i 3 części płynu.
Miodek (wg. J.Zawadzkiej) - stosowany w celu wzmocnienia i uodpornienia organizmu:  1 łyżka miodu i ½ szklanki przegotowanej letniej wody wymieszać i pozostawić przez noc. Rano domieszać 1 łyżkę soku z żyworódki. Pić wiosna i jesienią przez kilka dni na pół godziny przed posiłkiem.
Liść do natychmiastowego użycia (wg. mgr. H. Milczarek) - używając świeżego liścia jako kompresu lub bezpośrednio do przyłożenia na zmienioną chorobowo skórę, należy zdjąć z niego cieniutką błonkę i położyć na skórę. Na to nałożyć ceratkę lub folię, owinąć bandażem.
Zmieniać kompres co 4-5 godzin aż do zagojenia, tzn. ok.3 dni. Skuteczne przy skaleczeniach, kontuzjach, obrzękach i zapaleniu dziąseł.
Krople do oczu, nosa, uszu (wg. J.Zawadzkiej) - zmiażdżyć listek (uprzednio dobrze wypłukany), wycisnąć przez sterylną gazę soki zakroplić po 1 kropli do oczu 2 razy dziennie. Pieczenie szybko ustąpi.
Kroplami można też zakroplić nos, stosując po 2 krople dwa razy dziennie. Ulga nastąpi bardzo szybko, a infekcja minie. Trzeba jednak zakraplać jeszcze przez 3-4 dni.
Przy bólu i szumie w uszach zakroplić 2-3 krople - ból powinien ustąpić natychmiast. Następnie natrzeć okolice uszu i skroni sokiem. Należy koniecznie skonsultować się z lekarzem.
Spirytus żyworódkowy (wg. mgr H.Milczarek) - około ¼ szklanki soku z żyworódki łączymy z 1 szklanką spirytusu salicylowego, przelewamy do małych buteleczek i smarujemy, wcieramy w skórę oraz włosy wacikiem zwilżonym płynem co 2 dzień wieczorem. Spirytusem żyworódkowym można również dezynfekować małe zranienia i okolice dużych ran (lecz to należy skonsultować z lekarzem) oraz przemywać plecy chorych długo przebywających w łóżku, aby nie nastąpiły odleżyny.
Maść żyworódkowa (wg. mgr H.Milczarek) - około 10dkg świeżego niesolonego smalcu delikatnie roztopić. Gdy jest już ciepławy (nie gorący) dobrze wymieszać 1,5 łyżki soku z żyworódki (przesączonego przez płótno). Można dodać 2-3 krople perfum. Na noc smarować zniszczone, popękane ręce (nałożyć bawełniane rękawiczki), a także popękane, zaatakowane grzybicą stopy, otarcia itp. Maść w małych opakowaniach przechowywać w lodówce na dolnej półce.
Miodek żyworódkowy (wg. mgr H.Milczarek) - gdy roślina ma ponad rok, na ok. -5 dni przed ścięciem nie należy jej podlewać. Po ścięciu umyć pod bieżącą wodą, lekko osuszyć i owiniętą w białe płótno pozostawić w lodówce (w chłodzie) na 5-6 dni. Następnie zemleć, przetrzeć przez sitko i zmieszać z płynnym miodem pszczelim w stosunku 1 część żyworódki na 4 części miodu. W celu poprawy smaku i zapachu można zmielić 1-2 owoce pigwy, dodać soku z cytryny lub nieco cukru waniliowego. Przechowywać w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu.
W chorobach przeziębieniowych, grypie, po operacjach, po chemio- i radioterapii, przy zaćmie, stosować 1-2 łyżeczki 2-4 razy dziennie (w proporcji ½ łyżeczki na godzinę przed posiłkiem). Dzieciom powyżej 7 lat podawać od połowy do jednej łyżeczki 2-3 razy dziennie.
Po 2 miesiącach zrobić przerwę na 3-4 tygodnie. Profilaktycznie stosować 1-2 łyżeczki dziennie. Żyworódka stosowana przez dłuższy czas odmładza i jest bardzo dobrym afrodyzjakiem.
Macerat na zimno (wg. mgr H.Milczarek) - 2 łyżki pociętych drobno liści żyworódki zalewamy 1 szklanką przegotowanej wody o temperaturze pokojowej i pozostawiamy na 12 godzin. Wyciąg zażywamy 3 razy dziennie przed posiłkiem po ½ szklanki przez 8 dni, co bardzo wzmacnia organizm. Można też profilaktycznie zjadać codziennie po 2-3 liście. Zabezpieczy nas to przed infekcjami gardła i wzmocni odporność organizmu.
Uwaga!
1. Liści żyworódki nie należy zgniatać metalowymi sztućcami i używać metalowych naczyń. Można to robić drewnianą łyżką w naczyniu szklanym lub ceramicznym, a także - gdy środek przeznaczony jest do osobistego użytku - własnymi palcami.
2. Lecznicze właściwości posiada jedynie roślina co najmniej jednoroczna.
Informacje zebrane w internecie.