Szukaj na tym blogu

Ładuję...

środa, 21 grudnia 2011

Oświetlenie LED: uwaga na oczy!

Niektóre diodowe lampy oświetleniowe, zwane też LED, stanowią bardzo poważne ryzyko dla oczu, a szczególnie dla oczu dzieci. Jest to konkluzja wynikająca z badania francuskiej agencji Anses, która obwinia zbyt niebieski kolor światła emitowanego przez tego typu diody oraz jego zbyt dużą światłość. A wśród różnych typów oświetlenia LED, te najbardzje powszechne mają też być najmniej pewne.

Diody elektroluminescencyjne, diody świecące, czyli diody LED (ang. light-emitting diode), są coraz częściej spotykane na półkach sklepowych. Opisywane jako idealne, dzięki swojemu niskiemu zużyciu prądu, mnożą się w domach oraz w miejscach pracy, a nawet w światłach reflektorów samochodowych. Jednakże, ich światło różni się dość znacznie od innych typów oświetlenia, a standardowe normy niezbyt im odpowiadają.

Francuska Narodowa Agencja do Spraw Bezpieczeństwa Sanitarnego Produktów Pokarmowych, Środowiska oraz Pracy (ANSES), przeprowadziła badanie, aby ocenić działanie diod LED właśnie pod kątem zdrowia ludzkiego. Grupa badawcza stworzona w tym celu zgromadziła oftalmologów, dermatologów, specjalistów od oświetlenia oraz specjalistów fizyków zajmujących się promieniowaniem optycznym. W grupie miejsce znaleźli także pracownicy przemysłu oświetleniowego oraz naukowcy wszelkiej maści.

Wnioski wynikające z tych prac, które właśnie zostały właśnie opublikowane w formie raportu, rzucają cień na to modne oświetlenie, które nie jest jednakże pozbawione całkowicie ryzyka. Badanie ujawniło dwa główne efekty: ten, wynikający z długości fali oraz ten, wynikający ze światłości.

Oświetlenia diodowe emitują znaczne ilości niebieskiego światła, to znaczy, fal krótkich.

Zbyt niebieskie światło wpływa na siatkówkę

Wiemy, że ten kolor jest czynnikiem ryzyka fotochemicznego na łonie siatkówki oka, w fotoreceptorach i w nabłonku barwnikowym. W skali wielu lat, kontakt zbyt gwałtowny z takim światłem, może sprzyjać degeneracji plamki żółtej, tej centralnej części oka, najbardziej czułej i wrażliwej.

Znana pod nazwą zwyrodnienie plamki żółtej związane z wiekiem (AMD, ang. Age-related Macular Degeneration), choroba ta może ewoluować aż do całkowitej utraty widzenia centralnego. Zaostrzające działanie światła niebieskiego na zwyrodnienie plamki żółtej związane z wiekiem, jest bardzo silnie podejrzewane i wynika z obserwacji poczynionych na modelach eksperymentalnych, podkreśla raport.

Aczkolwiek, dorzucają autorzy tego dokumentu, te efekty nigdy nie zostały wykazane w badaniach epidemiologicznych przeprowadzonych na ludziach, a to z powodu trudności oceny kontaktu z takim światłem oraz indywidualnymi predyspozycjami każdego. Wiemy jednak, że nadmierny kontakt ze światłem słonecznym jest czynnikiem sprzyjającym rozwijaniu się zwyrodnienia plamki żółtej związanego z wiekiem.

Według badania, efekt ten zależy od typu diody LED. Większość z tego typów oświetlenia opiera się na działaniu diody emitującej czyste światło niebieskie, do której dołącza się luminofor żółty, aby otrzymać oświetlenie mniej więcej białe. Istnieją jeszcze dwa inne typy (dioda ultrafioletowa i luminofory; trzy diody emitujące trzy różne kolory), ale ich cena jest zbyt wysoka.

Badania francuskiej Narodowej Agencji do Spraw Bezpieczeństwa Sanitarnego Produktów Pokarmowych, Środowiska oraz Pracy, sklasyfikowały lampy znajdujące się na rynku w zależności od czterech poziomów ryzyka, przy czym 0 oznacza, że nie ma żadnego ryzyka, a 3, że ryzyko jest wysokie.

Wniosek: wydaje się, że niektóre diody LED bardzo powszechnie stosowane do oświetlania, sygnalizacji oraz różnego rodzaju oznaczeń (na przykład, na drogach), należą do grupy ryzyka 2 (ryzyko umiarkowane), podczas gdy wszystkie inne źródła oświetlenia, dostępne szerokiej publiczności, znajdują się w grupie ryzyka 0 albo 1.

Podsumowując, długi i powtarzający się kontakt z oświetleniem typu LED, być może sprzyja pojawieniu się zwyrodnienia plamki żółtej związanego z wiekiem, ale nie ma na to żadnego dowodu. Raport podkreśla, że normy obecne nie pozwalają scharakteryzować w sposób konkretny tego ryzyka fotochemicznego.

Światłość: aż do 1000 razy większa niż próg oślepienia

Natomiast, konkluzja z tego badania sygnalizuje jasno, kto jest najbardziej zagrożony w kontakcie z diodami LED:

dzieci, ponieważ soczewki ich oczu są bardzo cienkie i bardzo słabo łagodzą niebieskie światło;
ludzie noszący sztuczne soczewki (przezroczyste jak soczewki niemowlęcia);
osoby pozbawione soczewek (dotknięte afakią).


Należy również dorzucić do grupy ryzyka osoby bardziej narażone na kontakt z takim światłem ze względu na wykonywaną pracę, na przykład - oświetleniowców.

Innym efektem, również określonym przez badania agencji Anses, jest oślepienie, spowodowane ogromną światłością diody LED. Ta światłość, mierzona w kandelach na metr kwadratowy (cd/m2), wskazuje ilość światła wyemitowanego w odniesieniu do rozmiaru (powierzchni) jego źródła.

Diody LED są bardzo jasne i bardzo małe, a więc ich światłość jest bardzo wysoka.

Uważa się, że źródło światłości jest komfortowe dla człowieka aż do 2 000 cd/m2 oraz, że staje się ono oślepiające powyżej 10 000 cd/m2. Niektóre przetestowane w badaniu agencji Anses diody osiągały nawet 10 000 000 cd/m2, albo nawet tysiąc razy więcej...

Raport ten dostarcza także pewną liczbę zaleceń, poczynając od restrykcji dotyczących sprzedaży diod LED, odnośnie szerokiej publiczności. Raport zaleca także bardzo jasne określenie grup ryzyka.

Zresztą, badanie to podkreśla, że nie jest możliwe, w momencie zakupu, stwierdzić, czy dane oświetlenie typu LED należy do grupy ryzyka 0 czy 1, albo nawet do grupy 2.


Wszystko na temat LED w portalu ProLine.pl


Wstecz

Opinie, komentarzeKomentarze, opinie
toughluck - 2011-12-21
[ 5 ]
C.d.:
Garść faktów związanych z barwą światła:
W oku jest między 50% a 75% czopków czułych na światło zielone, oraz między 20% a 45% czułych na światło czerwone. Tych czułych na światło niebieskie zostaje ok. 5%. W plamce żółtej (fovea), zwłaszcza w centralnym dołku, czopków czułych na światło niebieskie jest mniej, niż 2%. Proporcje takie wynikają z uwarunkowań ewolucyjnych -- po prostu nie było potrzeby widzieć aż tak dokładnie koloru niebieskiego. Teraz jego nadmiar zwyczajnie szkodzi -- dużo mniej niebieskiego światła jest potrzebne, aby oślepić.
Pręciki są nieczułe na barwę, a tylko na intensywność, ale znacznie szybciej dochodzi do ich zniszczenia w wyniku działania fal o krótszej długości. Ich mechanizmem obronnym jest znaczne osłabianie czułości w wyniku mocniejszego oświetlenia -- dlatego w nocy możemy sobie poświecić czerwoną latarką i nie stracić dobrego widzenia w ciemności, ale jakby poświecić żarówką, czy innym kolorem światła, błyskawicznie stracimy czułość oka i będzie musiało przejść kolejną akomodację. To również wyjaśnia, dlaczego światło UV (o długości fali jeszcze krótszej, niż niebieskie) tak bardzo szkodzi na oczy.
Do tej pory nie skupiano się w badaniach nad światłem niebieskim, ponieważ nie było takiej potrzeby -- brak było źródeł światła o znaczącej zawartości koloru niebieskiego, a znacznie ważniejsze były badania nad światłem UV. Teraz to się zmienia.
Przy okazji, z tego wynika też pewien szczegół dotyczący naszej zdolności widzenia obiektów podświetlonych na niebiesko -- rozdzielczość jest marna i szczegóły się rozmywają -- proponuję kiedyś z odległości dwóch metrów odczytać jednakowej wielkości cyfrowy zegar czerwony i niebieski. Optymalny kolor dla szczegółowego widzenia to bursztyn--żółty--seledyn. Na szczęście moda na niebieskie LED-y powoli odchodzi do lamusa i nie będziemy skazani na katowanie się nimi.
toughluck - 2011-12-21
[ 5 ]
@krewet: światło halogenowe i "xenony" (a w rzeczywistości lampy wyładowcze) emitują spore ilości światła UV -- w całości pochłaniane przez zwykłe szkło. Słońce emituje znacznie więcej światła UV, a przecież w domu nie smarujesz się kremem z filtrem UV.
@universek: mylisz się. Powszechnie dostępne diody białe mają luminofor.
Przyjrzyj się takiej diodzie zgaszonej -- masz żółtawą płytkę, to właśnie luminofor. Idąc dalej -- zaświeć na kilka minut (aż osiągnie maksimum i chwilę poświeci) diodę białą, a potem zgaś -- zobaczysz światło szczątkowe luminoforu. To samo widać w świetlówkach (każdego typu).
Jest jeszcze jedna metoda otrzymywania światła białego, przez użycie trzech diod -- czerwonej, zielonej i niebieskiej, ale ma trzy wady -- światło tak uzyskane jest metameryczne, ma bardzo selektywne widmo, oraz albo jest drogie (wymaga użycia kolimatora), albo brzydkie -- tworzą się dodatkowe cienie -- trzy lub sześć, podbarwionych na składowe podstawowe.
@kapuśniak: widmo światła o temperaturze barwowej 6500 K nie jest linią wyłącznie w tej temperaturze.
Temperatura barwowa oznacza tylko tyle, że w tej temperaturze widmo ma swoje maksimum.
Widmo światła żarowego jest ciągłe i osiąga między podczerwienią a głęboką czerwienią. Widmo światła diodowego jest z kolei bardzo wąskie, praktycznie punktowe. Widmo świetlówek (a właściwie użytych luminoforów) jest nieciągłe, trudno mówić o maksimum, jeśli rzeczywistych szczytów jest trzy, czy dwadzieścia. Do białych LED-ów używa się diod niebieskich i żółtego luminofora znanego ze świetlówek świecących "ciepło". Widmo nie dość, że jest nieciągłe, to jeszcze otrzymuje nowe maksimum w kolorze niebieskim.
Odnośnie szkodliwości światła niebieskiego, jeśli jesteście skłonni eksperymentować, polecam przespać się przez tydzień w pokoju oświetlonym niebieską lampą -- jak po tygodniu nie będziecie mieli bólów głowy, to jesteście naprawdę wytrzymali.
Tu nie chodzi o to, że diody białe są ogólnie jasne, mimo że są. Podstawowym zarzutem jest to, że maksimum światła niebieskiego jest stanowczo za wysokie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz