Szukaj na tym blogu

Ładowanie...

niedziela, 6 marca 2016

Witamina B 12

Witamina B12

Każdy zapewne słyszał o witaminie B12 – kobalaminie. Mało kto jednak wie, że jej niedobory są prawdziwą epidemią. Powszechnie uważa się, że mogą one zagrażać jedynie wegetarianom – co jest nieprawdą. Zaledwie kilkanaście procent populacji ma odpowiedni poziom tej witaminy we krwi.
Badania epidemiologiczne na szeroką skalę wykazały, że 39% populacji USA ma niebezpiecznie niski poziom tej witaminy (1), to jest poniżej 350 pg/ml krwi. Okazuje się jednak, że normy są zaniżone. Szczegółowa analiza statystyki zachorowań na poszczególne choroby zależne od niedoboru, a także obecności we krwi metabolitów charakterystycznych dla niskiego poziomu B12 wykazały, że dopiero poziom rzędu 550-600 pg/ml gwarantuje pełnię korzyści(2)(3).
Jeszcze niedawno w Polsce rutynowo przepisywano starszym osobom zastrzyki z witaminy B12. Niedawno jednak przestano to robić – i nikt na dobrą sprawę nie wie, dlaczego. Nie było żadnych skutków ubocznych, ludzie czuli się o wiele lepiej, przestawali przychodzić do lekarza i kupować leki… może o to chodziło? Racjonalnego wyjaśnienia nie ma – zastrzyk kosztujący 1-2 zł pozwala budżetowi NFZ zaoszczędzić niekiedy kilkadziesiąt tysięcy, ratując pacjenta przed operacją bypass.

Dlaczego B12 jest aż tak ważna i dlaczego powinno się o niej mówić?

Niedobór nie daje widocznych objawów, często nawet przez kilkanaście lat. Efekty pojawiają się po wielu, wielu latach – i zazwyczaj nie łączy się ich z brakiem tej konkretnej substancji. Od lekarza często słyszymy że „tak już musi być” – miażdżyca, demencja czy osteoporoza dotykają w końcu każdego… jak się okazuje, nie do końca jest to prawda. Nikt nie żyje wiecznie, ale wielokrotnie wykazano, że to właśnie niski poziom kobalaminy odpowiada za rozwój szeregu schorzeń wieku późnego.

Homocysteina

Jednym z głównych winowajców jest substancja zwana homocysteiną, której poziom rośnie w przypadku niedoboru. Ona właśnie jest przyczyną, dla której rozwija się miażdżyca. Cholesterol jest o wiele mniej istotny.
Bez niej nie będzie on w stanie przykleić się do ścianek tętnic, nawet jeśli jego poziom będzie zbyt wysoki. W zasadzie każdy pacjent rutynowo powinien mieć robione testy homocysteiny – i w przypadku zbyt wysokiego poziomu, otrzymywać suplementy z bardzo wysokimi dawkami B12.
Wysoki poziom homocysteiny ma także związek z wieloma innymi chorobami – między innymi nowotworami czy osteoporozą. Korzyści z regularnych testów byłyby więc naprawdę bardzo duże i pozwoliłyby w konsekwencji zaosczędzić bardzo duże sumy pieniędzy w budżecie NFZ – pieniędzy, które można wykorzystać do ratowania zdrowia ludzkiego. Homocysteina jest na tyle istotną substancją, że mierząc jej poziom można z dużą dokładnością przewidzieć ryzyko śmierci człowieka.
Skok homocysteiny o 5 umol/litr w jednym z badań równał się zwiększeniu ryzyka śmierci o 49%, na co składało się 50% zwiększone ryzyko śmierci z powodu chorób serca, 26% zwiększone ryzyko zgonu na raka, a także zwiększenie o 104% ryzyka śmierci z innych powodów. (12)

Zdrowie psychiczne i sprawność umysłowa

B12 jest niezbędna do zachowania zdrowia psychicznego i sprawności umysłowej, zarówno w młodości, jak i w wieku podeszłym. Pełni też niezwykle ważną funkcję w mitochondriach – naszych „fabrykach energii”. Bez odpowiednio wysokiego poziomu czujemy się zmęczeni i zniechęceni do życia.

Niskie spożycie B12

Jest bardzo wiele przyczyn niskiego poziomu, ale chyba podstawowa to niskie spożycie. W naszej diecie nie ma odpowiedniej ilości, jest to dosłownie „witamina brudu” – jest produkowana przez bakterie. Eliminując je, pozbyliśmy się wielu chorób zakaźnych i pasożytniczych, ale również najlepszego źródła kobalaminy. Małpy w naturze w ogóle nie jedzą mięsa, nabiału czy jaj, jedynie odrobinę owadów – ale mają bardzo wysokie poziomy B12 we krwi. Dopiero jak trafią do ogrodów zoologiczych, gdzie jest czysto i sterylnie – zapadają na choroby i należy podawać im suplementy.

Który suplement wybrać?

Wybierając preparat w aptece, trzeba zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze, dawka witaminy musi być odpowiednio wysoka. Po drugie, istotne jest, aby preparat spełniał swoją podstawową funkcję – obniżał poziom homocysteiny. Wiadomo, że za jego podwyższenie odpowiadają niedobory witaminy B12, B6, biotyny oraz kwasu foliowego – idealny preparat składa się właśnie z tych elementów. Po trzecie, witamina B12 musi byc w postaci metylokobalaminy .

Dlaczego metylokobalamina?

Metylokobalamina to aktywna forma witaminy B12. W organizmie nie musi ulec przekształceniu i dzięki temu jest najlepiej przyswajaną formą tej witaminy.Zanim organizm będzie w stanie wykorzystać witaminę B12, musi zamienić ją w aktywną formę – metylokobalaminę. Suplementy zawsze są czymś w rodzaju soli – tak jak sól kuchenna jest efektem połączenia kwasu solnego i sodu, tak samo na przykład cyjanokobalamina (najpopularniejszy suplement B12) jest efektem połączenia samej witaminy oraz reszty cyjanowej. Organizm musi tę resztę odłączyć i na to miejsce podstawić grupę metylową. Innymi słowy, wszystkie suplementy B12 oprócz metylokobalaminy są dla nas bezużyteczne, dopóki nie nastąpi to przestawienie. Organizm to robi, oczywiście, ale są tutaj dwa problemy.
Po pierwsze, ten proces jest dość powolny. Co prawda możemy dostarczyć naprawdę bardzo duże ilości suplementu, ale co z tego, skoro jedynie niewielka jego część zostanie aktywowana? Suplementacja cyjanokobalaminą przypomina wsypywanie do organizmu milionów miniaturowych akumulatorów, ale wszystkie one są rozładowane. Metylokobalaminę z kolei można porównać do takich samych akumulatorów, ale w pełni naładowanych. Każdy chciałby zobaczyć efekty terapii jak najszybciej, a nie po wielu miesiącach.
Drugie niezwykle ważne zagadnienie to aktywność przemian metylowych w organizmie. Nie zawsze są one odpowiednio nasilone, sporo osób ma je wyhamowane – szczególnie mocno dotyczy to ludzi z problemami zdrowotnymi. W tym wypadku suplementacja B12 niemal w ogóle nie przyniesie pożądanych rezultatów. Tym zapewne można tłumaczyć fakt, że spora część pacjentów w ogóle nie odczuwa żadnej poprawy, nawet przez wiele miesięcy, dopóki nie zmieni rodzaju stosowanego suplementu. Stosując każdą formę suplementu B12 oprócz metylokobalaminy ryzykujemy nie tylko to, że na efekty terapii trzeba będzie czekać wielokrotnie dłużej, ale także to, że nigdy nie doczekamy się poprawy.

Niedobór B12 jest wyjątkowo podstępny…

a to dlatego, że gdy już widać objawy gołym okiem, zazwyczaj zdążyły zajść nieodwracalne zmiany w mózgu oraz odwracalne – ale wymagające wielu lat diety – zmiany w układzie krwionośnym. Niekiedy sygnałem niskiego poziomu są afty w jamie ustnej albo plamy na języku wyglądające jakby coś go z boku „wystrzygło”, niekiedy pojawiają się rozwolnienia – ale są to objawy wspólne dla niedoboru całej grupy składników odżywczych. Jedynie badanie z krwi daje możliwość wykluczenia niedoboru.

Regularna suplementacja pomoże nam ustrzec się następujących schorzeń

Refluks i helikobakter pylori

Te dwie choroby żołądka sprawiają, że przyswajalność potrafi bardzo wyraźnie spaść. W jednym z badań pacjenci z infekcją helicobacter mieli dużo niższy poziom B12, a także znacznie gorsze parametry krwi – wszystko to poprawiło się po antybiotykoterapii, nawet jeżeli nie udało się osiągnąć całkowitej eradykacji bakterii (13). Podobnie w przypadku refluksu żołądka, tyle że w tym wypadku za niedobór odpowiadają stosowane w terapii leki – brak przyswajania witaminy jest jednym z ich skutków ubocznych (14). Co ciekawsze, pacjenci którzy otrzymali zestaw suplementóœ zawierających m.in. B12 w dość krótkim czasie całkowicie pozbyli się refluksu (15). Można więc powiedzieć, że jest to schorzenie wywołane między innymi niedoborami B12, które będzie się pogłębiać na skutek stosowania przepisanych przez lekarza leków.
Niemal wszyscy ludzie w pewnym wieku przestają tę witaminę przyswajać. Wiąże się to z zanikiem wydzielania czynnika odpowiedzialnego za jej metabolizm. Ale nie dotyczy to suplementów – są one przyswajalne w kazdym wieku. I wcale nie muszą to być zastrzyki – doustne preparaty działają tak samo albo nawet lepiej, o czym niestety nie wszyscy polscy lekarze już wiedzą – badania które to wykazały mają „dopiero” nieco ponad 20 lat. Praktycznie wszyscy pacjenci, którzy obecnie są zmuszani do bolesnych zastrzyków, mogliby przejść na bezbolesne, o wiele prostsze w zastosowaniu suplementy.

Nowotwory

Niski poziom tej witaminy jest jedną z przyczyn współczesnej epidemii nowotworów. Dla przykładu, kobiety z wysokim poziomem miały niemal dwukrotnie niższe ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy (4). Nikt im jednak nie oferuje serii zastrzyków kosztujących w sumie 5 zł, bądź tabletek niewiele droższych – zamiast tego przekonuje się je do kupowania szczepionki kosztującej ponad 1000 zł, mającej bardzo duże skutki uboczne (na tyle silne, że została całkowicie wycofana w niektórych krajach), a co gorsza – tak naprawdę nie wiadomo, czy ta szczepionka w ogóle działa. Podobne, chociaż nie tak wyraźne wyniki dało badanie związku niedoboru B12 z rakiem piersi (5).

Choroby serca

Choroby układu krążenia są prawdopodobnie najłatwiejszymi w zapobieganiu – prowadząc zdrowy tryb życia, można uniknąć niemal każdej z nich. Niestety, rzadko kiedy słyszymy od lekarzy o skutecznych i bezpiecznych metodach ich unikania – zamiast tego oferuje się nam leki na nadciśnienie i cholesterol, które co prawda działają, ale w bardzo niewielkim stopniu i niosąc ze sobą bardzo dużu skutków ubocznych. Niedawno przeprowadzone badanie na królikach wykazało, że zwykły dodatek witaminy B12 chroni zarówno przed nadmiernym cholesterolem, jak i przed rozwojem miażdżycy (6).

Choroba Alzheimera

Każdy chciałby starość przeżyć godnie i szczęśliwie. Całe życie odkładamy niemal połowę wypłaty, aby przez te ostatnie lata nie musieć się o nic martwić. Czasami jednak nawet największe ilości pieniędzy nie są w stanie dać szczęścia, jeśli pojawi się choroba – zwłaszcza taka która atakuje nasz mózg, sprawiając, że przestajemy już być sobą. Warto więc inwestować nie tylko w ubezpieczenia emerytalne, ale także – a może przede wszystkim – w coś, co zapewni zdrowie. W przypadku choroby Alzheimera takim czymś jest kobalamina. W jednym z badań spowolniła ona rozwój choroby o 90%! (7). Gdyby ci ludzie wcześniej wiedzieli o suplementacji, prawdopodobnie nigdy by nie zachorowali, co zresztą potwierdzają inne badania (8)(9).

Depresja

Depresja jest wbrew pozorom jedny z poważniejszych zagrożeń współczesnego świata. Nie zabija, nie rani, ale sprawia, że nie potrafimy cieszyć się życiem – a co gorsza, nie staramy się już tego zmienić. W pewnym momencie możemy się nagle zorientować, że ostatnie 20 lat naszego życia bezpowrotnie straciliśmy. To prawie tak, jakby umrzeć 20 lat wcześniej. Jest dość ścisły związek pomiędzy niedoborem witaminy B12 a depresją (10)(11).

Anemia

Powszechnie przyjęło się, że anemia to niski poziom żelaza – co nie jest prawdą. Anemią nazywamy słabe wyniki krwi, których jedną z przyczyn jest oczywiście niedobór żelaza, ale tylko jedną z wielu. Można mieć tego pierwiastka nadmiar – i prawie w ogóle nie mieć krwinek w organizmie. Lekarze dość często przepisują żelazo „w ciemno”, co może być niekiedy wręcz groźne dla zdrowia – jego nadmiar nie jest obojętny dla zdrowia. Nawet też w przypadku potwierdzonego niedoboru notorycznie zaniedbuje się poszukiwania przyczyn problemu, a może to być nawet coś tak groźnego jak nowotwór przewodu pokarmowego, który wywołuje krwawienia. Dlatego też w przypadku stwierdzenia anemii, należy wykonać dodatkowe testy – zbadać poziom ferrytyny (żelazo można brać tylko i wyłącznie wtedy, gdy jest on niski) a także wykonać test na krew utajoną w kale (zanim zacznie się brać jakiekolwiek suplementy). Powinno też wykonać się badanie poziomu B12.
Często słyszy się, że anemia jest objawem niedoboru B12 – co jest tylko częściowo prawdą, owszem, taki objaw się pojawia, ale dopiero wtedy, gdy poziom spadnie do drastycznie niskich wartości, powodujących trwałe uszkodzenia mózgu. Dlatego twierdzenie „nie mam niedoboru, mam wyniki krwi w normie” jest błędne i może mieć groźne dla zdrowia konsekwencje. Niemniej suplementacje tą witaminą powinno się prowadzić w przypadku każdej jednej anemii, jako że organizm będzie zużywał jej bardzo dużo do produkcji nowych krwinek – uzupełniając ją nie tylko przyspieszymy proces, ale też uchronimy się przed wtórnym niedoborem.
_____________________________________________________________________________

Witamina B12 - fakty i mity

Nagranie wykładu dr. Romana Pawlaka z USA poświęconego kwestii zapobiegania niedoborom witaminy B12. Wykład odbył się dnia 20 lipca w Poznaniu, w ramach działalności Stowarzyszenia Promocji Zdrowego Stylu Życia.

W zdecydowanej większości przypadków okazuje się, że wiedza jaką posiadamy odnośnie witaminy B12 w świetle aktualnych doniesień naukowch jest nieprawdziwa. Niedobór witaminy B12 występuje dość powszechnie na całym świecie. W grupie osób narażonych na jej niedobór znajdują się miedzy innymi weganie (ludzie, którzy nie spożywają mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego), laktoowowegetarianie (osoby, które nie spożywają produktów mięsnych, ale włączają do diety produkty pochodzenia zwierzęcego, takie jak mleko, przetwory mleczne i jajka), osoby po 50 roku życia, niezależnie od ich diety, osoby, które poddały się operacji żołądka lub którym wycięto dolną część jelita cienkiego, a także osoby chorujące na AIDS. Inni, w tym np. osoby chorujące na cukrzycę, a także każda osoba, która przeszła przez operację ze znieczuleniem (anestezja) również może nabawić się niedoboru witaminy B12. Niedobór może być spowodowany niedostatecznym spożyciem tej witaminy (tak jest w przypadku wegan i wegetarian) albo jej niedostateczną absorpcją (w przypadku osób starszych i ludzi z wyciętą częścią jelita lub po operacji żołądka).

https://www.youtube.com/watch?v=RVKkE9LlPYM


Witamina B12 - fakty i mity from SPZSŻ Poznań on Vimeo.

Dr Roman Pawlak jest profesorem odżywiania i dietetyki na East Carolina University w Greenville w USA. Studia doktoranckie ukończył na University of Southern Mississippi. Na swojej uczelni wykłada: Nutrition and Wellness (Dietetyka a zdrowie), Nutrition in Metabolism and Physiology (Dietetyka, metabolizm i fizjologia), Vegetarian Nutrition (Dietetyka wegetariańska) i Nutrition Science (Dietetyka w ujęciu naukowym). Dr Pawlak jest członkiem American Society of Nutrition, American Dietetic Association i członkiem ekspertów komisji Evidence Analysis przy American Dietetic Association dotyczącej diety wegetariańskiej. Szczególnym zainteresowaniem profesora Pawlaka jest profilaktyka dietetyczna realizowana w oparciu o działalność kościołów i placówek społecznych. Roman Pawlak jest autorem książek: „I am the Lord who heals you”, "W obronie wegetarianizmu", "Zdrowe odżywianie bez tajemnic. Jak w gąszczu informacji o dietach zachować zdrowy rozsądek" oraz współautorem książki „Matka wegetarianka i jej dziecko”. Badania naukowe dr. Pawlaka opublikowane są w amerykańskich i międzynarodowych pismach naukowych, takich jak Ethnicity and Disease, Journal of Primary Prevention czy Journal of Nutrition Education and Behavior.

B12? Tak, biorę

Lipiec 25, 2013 BlogZdrowie

Zgiełk informacyjny
Żyjemy w nadmiarze informacji – sprawdzonych, zasłyszanych, przekręconych i wymyślonych. Praktycznie na każdy temat. Nie inaczej jest z informacją o zdrowiu. Wygląda na to, że szczególnie tę właśnie domenę upodobali sobie różnej maści guru. Napisze taki książkę o nowej metodzie na długie i zdrowe życie i zdobywa rzesze wyznawców. Ludzie lubią to co nowe. Nic złego w nowości, jeśli zostanie potwierdzona. Na tym w końcu polega postęp w nauce. Gorzej, jeśli nowe pomysły są przedstawiane jako sprawdzone metody, lub gdy kontynuuje się promocję teorii, których założenia dawno już obalono. Niestety wielu ludzi daje się na to nabrać i czasem płacą za to wysoką cenę – tracą zdrowie.
B12 w diecie – gorilla in the room
Takim ważnym dla zdrowia tematem, na który krąży wiele zdementowanych lecz wciąż popularnych mitów, jest witamina B12 w diecie wegańskiej. Dietetycy specjalizujący się w tym sposobie odżywiania, Virginia Messina i Jack Norris, którzy wspólnie napisali książkę „Vegan for Life”, poświęcili tej witaminie cały rozdział zatytułowany „Gorilla in the room”.
Messina i Norris są weganami a ich zawodowe zainteresowanie tą dietą wynika z chęci jej popularyzacji. Jednak, przeciwnie do samozwańczych guru, swoje wnioski na temat badanej diety formułują na podstawie ogółu dostępnej wiedzy z dziedziny żywienia, robią to ostrożnie i, co równie istotne, wraz z postępem wiedzy swoje zalecenia aktualizują.
Książka „Vegan for Life” została opublikowana w 2011 roku, a tytuł rozdziału „The Gorilla in the room” jest bardzo znaczący. Idiom ten odnosi się do sytuacji, w której wszyscy postanowili nie zauważać pewnego faktu mimo jego oczywistości. Otóż dla dietetyków sprawa jest bezdyskusyjna: weganie powinni suplementować witaminę B12, kropka. Do wyboru są tabletki lub produkty wzbogacane tą witaminą. Dlaczego suplementacja jest konieczna? Po pierwsze jest to witamina niezbędna dla zdrowia i życia. Po drugie, nie ma odpowiednich roślinnych źródeł B12.
Mimo to, w środowisku wegan wciąż pokutuje wiele szkodliwych mitów na ten właśnie temat. Wielu osobom wydaje się, że obędą się bez suplementacji. A jednak badania systematycznie potwierdzają, że na diecie roślinnej witaminę B12 trzeba suplementować. Dlatego postanowiłam napisać ten artykuł.
Vegan for Life
B12 – ważna i niezbędna
Dlaczego witamina B12 jest niezbędna? Powtórzę podstawowe informacje za Messiną i Norrisem:
„Witamina B12 jest potrzebna w podziale komórkowym i tworzeniu zdrowych czerwonych krwinek. Jest również konieczna w tworzeniu mieliny wchodzącej w skład osłony włókien nerwowych. Jawny niedobór tej witaminy może prowadzić do niedokrwistości zwanej megaloblastyczną lub makrocytowa, podczas której komórki krwi nie dzielą się ani nie reprodukują we właściwy sposób. Niedobór może również skutkować uszkodzeniem nerwów. Ponieważ witamina B12 bierze udział również w metabolizowaniu tłuszczów i białek, marginalne spożycie tej witaminy może zwiększać ryzyko niektórych chorób przewlekłych, takich jak choroby serca”.
Skąd się bierze B12?
Witamina B12 jest też nazywana kobalaminą, ponieważ molekuła tej witaminy zawiera kobalt. Suplementy i fortyfikowana żywność najczęściej zawierają cyjanokobalaminę. Ta forma jest przetwarzana przez nasz organizm do koenzymów B12. Są to związki potrzebne do działania omawianej witaminy. W sprzedaży można też dostać metylokobalaminę –  czyli formę, która już nie wymaga takiej konwersji. Jednak ze względu na brak stabilności metylokobalaminy, suplementy muszą zawierać dużo większe dawki. Jest też mniej badań dotyczących poziomu B12 w związku z taką suplementacją. Dlatego Messina i Norris swoje zalecenia opierają na cyjanokobalaminie.
Witaminę B12 produkują bakterie, które żyją w organizmach zwierząt. U ludzi, absorpcja tej witaminy odbywa się w już jelicie cienkim, a jej produkcja dopiero w jelicie grubym. Dlatego nie możemy niestety korzystać z własnych zasobów tego ważnego składnika. Witamina B12 obecna w suplementach jest również produkowana przez bakterie, tyle że nie w organizmach zwierzęcych, a w laboratorium.
Skąd pochodzą uporczywe mity?
Jednym z powodów jest sposób sprawdzania gdzie ta witamina faktycznie występuje. Większość metod wykrywania B12 w żywności nie rozróżnia między prawdziwą B12 a jej nieaktywnymi analogami. To właśnie było przyczyną dezorientacji przez wiele lat. Wielu produktom roślinnym niesłusznie przypisywano zawartość B12. Badania wykazały, że tak naprawdę mamy w tych produktach do czynienia głównie z nieaktywnymi analogami. Zresztą wiąże się z nimi podwójne ryzyko – nie tylko nie działają jak B12 ale mogą nawet blokować jej działanie. Obecnie jedynym sposobem na sprawdzenie, czy dany produkt zawiera aktywną postać B12 jest podanie go ludziom i sprawdzenie, czy obecne jest działanie B12 w organizmie. Standardem jest sprawdzanie wpływu produktu na stężenie kwasu metylomalonowego (MMA). W przypadku niedoboru B12, stężenie MMA wzrasta, zaś jedzenie produktów z aktywną B12 powoduje obniżenie stężenia tego związku.
Druga kwestia to rozwój naszego gatunku. Nasza ścieżka ewolucyjna sprawiła, że potrzebujemy tylko niewielkiej ilości witaminy B12. Nasz organizm potrafi ją kumulować, więc jeśli mieliśmy zapas z diety wszystkożernej, możemy żyć bez objawów jawnego niedoboru przez około 3 lata.
Trzecim sprawcą zamieszania jest kwas foliowy. W diecie roślinnej jest dużo tego składnika i potrafi on maskować  niedobór B12. Dzieje się tak dlatego, że kwas foliowy wykonuje część zadań witaminy B12. To dobra wiadomość, gorsza jest taka, że kwas ten nie zapobiega uszkodzeniom nerwów. To częściowe zastępstwo sprawia, że niedobór może trwać dłużej niezauważony i doprowadzić do większego zaawansowania choroby. Niektóre uszkodzenia mogą być odwracalne, ale inne nie – szczególnie w przypadku niemowląt urodzonych przez kobiety, które nie suplementowały B12 w ciąży. Jest też inny skutek niedoboru, którego przez dłuższy czas nie odczuwamy. Chodzi o związane z niedoborem B12 podniesione stężenie homocysteiny. Wiele badań łączy je ze zwiększonym ryzykiem chorób serca, udaru i przedwczesnej śmierci, a także choroby Alzheimera i wady cewy nerwowej u noworodków (w przypadku niesuplementującej matki).
Ostatnim z najczęstszych powodów jest pragnienie udowodnienia, że dieta wegańska jest „100 procent naturalna”, o czym poniżej.
Pytanie o naturalność
Nie bez przyczyny autorzy książki nazwali rozdział o B12 „The Gorilla in the room”. Kiedy mowa o suplementacji na diecie wegańskiej niezmiennie pada pytanie: Czy ta dieta jest naturalna?
Wielu wegan, którzy chcieliby odpowiedzieć twierdząco, stara się jak może, by udowodnić, że nasz gatunek wyewoluował na diecie wegańskiej i w związku z tym, albo nie potrzebujemy suplementacji w ogóle, albo musimy brać B12 wyłącznie dlatego, że nie żyjemy już w tak naturalnym środowisku jak kiedyś.
Jednak Messina i Norris stwierdzają, że istnieje przytłaczająca ilość dowodów na to, że jednak ludzie ewoluowali na diecie zawierającej jakieś produkty odzwierzęce. Autor blogu PaleoVeganology mówi, że jeśli chcemy iść w zaparte, wpadniemy w pułapkę w jakiej chętnie zobaczyliby nas zwolennicy diety paleo. Nie ma bowiem wątpliwości, że hominidzi jedli mięso. „Prawdziwy argument za weganizmem zawsze był przede wszystkim etyczny i taki powinien pozostać. Opiera się na trosce o przyszłość, a nie obsesji na temat przeszłości”.
Autorzy „Vegan for Life” dodają:
„Czyja dieta jest w takim razie naturalna? Co najmniej wątpliwym jest założenie, że istnieje jedna, naturalna prehistoryczna dieta, do której da się dzisiaj zbliżyć, i która byłaby optymalna dla współczesnych ludzi. Dzisiejsza, dostępna na rynku żywność tak pochodzenia roślinnego jak zwierzęcego różni się od pokarmów spożywanych w czasach prehistorycznych. Obecnie jemy hybrydy roślin, a zwierzętom dajemy pokarm, którego same normalnie by nie zjadły. Dodatkowo w USA, żywność jest regularnie fortyfikowana witaminami i minerałami. Nawet ci, którzy starają się jeść bardziej „naturalnie” w dorosłym wieku, korzystali przeważnie z produktów fortyfikowanych będąc dziećmi. Jest mało prawdopodobne, by ktokolwiek w dzisiejszym świecie stosował naturalną dietę.  (…) Suplement witaminy B12 lub żywność nią fortyfikowana są zasadniczą częścią zrównoważonej i odpowiedzialnej diety wegańskiej na wszystkich etapach życia”.
Dokładnie tak. Jeśli pomyślimy o diecie wegańskiej nie tylko jako o osobistym wyborze etycznym, ale również naszym wkładzie w bardziej pokojowy, ekologiczny świat, to zdamy sobie sprawę, że planujemy na wiele lat w przód. Planujmy z głową i witaminą B12 pod ręką.
Podsumowanie: dlaczego należy suplementować B12 na diecie wegańskiej?
  • bo tylko suplementacja zapewnia odpowiedni poziom B12, jest łatwa, niedroga i zapobiega poważnym i drogim, a czasem nieodwracalnym chorobom (25-100 mikrogramów dziennie, lub:http://www.veganhealth.org/articles/everyvegan#get);
  • bo nie jesz produktów odzwierzęcych, a tylko one zawierają tę witaminę B12;
  • bo rośliny posiadają tylko nieaktywne analogi witaminy B12 – to molekuły podobne do tej witaminy, ale nie działające tak jak ona;
  • bo choć produkujesz witaminę B12 w swoim jelicie grubym, to jest to miejsce, z którego witamina się już nie wchłania;
  • bo nawet jeśli czujesz się dobrze, to niedobór B12 może już pracować na niekorzyść Twojego zdrowia zanim pojawią się objawy;
  • bo jeśli jesteś kobietą w ciąży, narażasz nie tylko siebie, ale również Twoje przyszłe dziecko;
  • bo jeśli nie chcesz dać zarobić koncernom farmaceutycznym, to lepiej płać za 1 witaminę, by podtrzymać zdrowie niż za dziesiątki leków, by wyrwać się z choroby;
  • bo jeśli chcesz promować tę dietę aby pomagać zwierzętom, to rób to w najpewniejszy, a nie najbardziej ryzykowny sposób;
Katarzyna Biernacka

Artykuł przygotowany na podstawie: Virginia Messina i Jack Norris „Vegan for Life. Everything you need to know to be healthy and fit on a plant-based diet”, Da Capo Press, 2011
Więcej informacji:
Blog Virginii Messiny
Blog Jacka Norrisa

Bibliografia  – patrz „Vegan for Life”

1 komentarz:

  1. Bardzo mądry artykuł. jak sie okazuje - widzę, witamina B12 jest nie tylko zalecana dla sportowców, ale każdy przeciętny, dbający o zdrowie człowiek powinien zadbac o jej uzupełnienie.http://www.jestemfit.pl/artykuly/trening/trenujesz-przyjmuj-witaminy

    OdpowiedzUsuń